Polowałam na tego kwiatka od miesiąca czy dwóch. Nabrałam na niego ochoty w kwiaciarni, wstępując przy okazji w sprawie keramzytu i nawozu. Wyszłam zauroczona Hiacyntem, lecz wyciągnowszy lekcję z poprzednich błędów (wpierw kupić, potem biadolić), postanowiłam przed zakupem troszkę poczytać. Poczytałam, zapragnęłam.

Gdzie by tu go kupić, żeby specjalnie do kwiaciarni nie iść (do kwiaciarni, która jest pod blokiem- dziwnym trafem nigdy do niej nie mam po drodze, albo czasu nie ma, albo już zamknięta, a to drobnych nie mam, a to 'grubych' nie chcę rozmieniać ;)). Przejrzałam gazetki promocyjne supermarketów - niedawno przegapiłam go w Lidlu. No i dzisiaj, całkiem przypadkiem, napotkałam go w Biedronce :) Za 8zł (no, bez grosza - 7,99), piękny, soczysty, w aluminiowym wiaderku. Uśmiechał się do mnie, musiałam go wziąć :)

Wisienką na torcie w dniu dzisiejszym była piękna pogoda, dzięki której zdjęcia wyszły ładniej, niż to wygląda na żywo :D

No to czekamy na piękny zapach.. :D

Tagi: , ,

One Response so far.

  1. Mateusz says:

    Czekam na więcej postów o kwiatach. Pozdrawiam

Skomentuj

Zapraszam do komentowania :)